GRUPA Atlas, lider na polskim rynku chemii budowlanej, dbając o wyniki finansowe, nie traci z pola widzenia spraw ludzkich. Dostrzega tych, którzy potrzebują pomocy, którzy na skutek różnych zawirowań życiowych sami nie dają sobie rady. Po kilku latach działalności, gdy Atlas stawał się coraz bardziej znany w całej Polsce, zaczęły do firmy napływać listy z prośbami o wsparcie. O tamtym okresie tak mówi Roman Rojek, jeden ze wspólników Grupy Atlas: - Od momentu, gdy firma zaczęła być znana, ilość listów z prośbą o pomoc rosła lawinowo. Z dziesiątków zrobiły się setki. Przyjęliśmy wówczas zasadę "nulla dies sine... pomoc" (ani dnia bez... pomocy). I z tą łacińsko-polską maksymą wyciągaliśmy z worka listów jeden, załatwialiśmy go pozytywnie, nie analizując dokładnie, komu i na co. Po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że trzeba to robić z większym sensem, i w 1996 roku powołaliśmy do życia Fundację Dobroczynności Atlas. Jest to swoisty podatek obywatelski, jaki płacą wspólnicy Grupy Atlas, którzy mieli w życiu trochę więcej szczęścia niż inni.
Prezesem fundacji została Jolanta Rojek, małżonka prezesa Romana Rojka, która za swoją pracę nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Fundacja ma spore grono wolontariuszy, dla których praca na rzecz ludzi będących w potrzebie to pewnego rodzaju misja. Od początku w fundacji przyjęto bowiem zasadę, by minimalizować koszty jej działania - tym samym nie uszczuplając funduszy, przeznaczonych na wsparcie.
Adresatami pomocy Fundacji Dobroczynności Atlas są przede wszystkim dzieci pokrzywdzone przez los - ciężko chore, z ubogich rodzin, żyjących na skraju nędzy. Dzieci traktowane są priorytetowo, ale pomoc udzielana jest też ludziom nieuleczalnie chorym, bez względu na wiek. Fundacja nie gromadzi pieniędzy. Raz w miesiącu na jej konto wpływa kwota, wydatkowana przez właścicieli Atlasa oraz Grupę Atlas, na realizację celów statutowych i pieniądze te są rozdzielane wśród potrzebujących. Jest to mało efektowna, mrówcza praca, ponieważ trzeba przeczytać tysiące listów, odpisać interesantom, wytłumaczyć im, jakie warunki należy spełnić, aby otrzymać pomoc finansową. Każda osoba, ubiegająca się o nią, musi bowiem wypełnić specjalny kwestionariusz, dołączyć komplet dokumentów i odesłać na adres Fundacji. Ponadto pracownicy Fundacji zwracają się do ośrodków opieki społecznej z prośbą o przeprowadzenie wywiadu, sprawdzającego wiarygodność danej sytuacji. Karty informacyjne przeznaczone są wyłącznie do użytku Fundacji. Od momentu powstania do końca roku 2007 Fundacja pomogła 13 500 rodzinom z całej Polski. Wysokość pomocy uzależniona jest od sytuacji, w jakiej znajduje się rodzina, od kondycji i potrzeb osoby chorej, a zdarza się i tak, że pod jednym dachem żyje kilka osób nieuleczalnie chorych.
Oprócz comiesięcznego skrupulatnego sprawdzania wszystkich próśb o pomoc oraz sprawiedliwego rozdzielania funduszu, Fundacja od kilku lat systematycznie pomaga pięciu placówkom: czterem domom dziecka - w Grotnikach (woj. łódzkie), w Zawierciu (woj. śląskie), w Dąbrówce koło Zgierza (woj. łodzkie) i w Trzemiętowie (woj. kujawsko-pomorskie) - Specjalnemu Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu w Pińczowie (woj. kieleckie) oraz Zespołowi Szkół Specjalnych w Kędzierzynie Koźlu. Temu ostatniemu fundacja pomaga od pamiętnej powodzi w 1997, gdy trzeba było przeprowadzić kapitalny remont obiektu. Na południe kraju Fundacja kierowała wówczas dla powodzian kolejne tiry z artykułami pierwszej potrzeby, później najbardziej poszkodowanym gminom przekazano materiały budowlane ATLASA. Kolejną formą pomocy było wtedy postawienie - wspólnie z Fundacją POLSAT - pięciu domów dla powodzian. Ogólna wartość udzielonej wówczas pomocy przekroczyła 3 miliony złotych. Nie szczędziła także Fundacja środków na wsparcie poszkodowanych podczas powodzi w Gdańsku w roku 2001 - była ona jedną z pierwszych organizacji, które pośpieszyły z pomocą.
Fundacja Dobroczynności ATLAS, obok tzw. pracy u podstaw w kraju, organizuje również konwoje z pomocą humanitarną, głównie dla Polaków na Wschodzie, ponieważ oni naprawdę nie mają gdzie zapukać - do Kazachstanu i Rosji, na Litwę, Ukrainę, Białoruś. Najczęściej są to leki, żywność i towary pierwszej potrzeby. Na Boże Narodzenie 1999 dla Polonii w Kazachstanie wolontariusze fundacji zawieźli pięć tysięcy nowoczesnych podręczników do nauki języka polskiego, jako coś, co tamtym ludziom otworzy rzeczywistą drogę do ojczyzny. W Czkałowie mieszka ok. 9 tysięcy Polaków, zaś w całym Kazachstanie ok. 100 tysięcy. Niewielka ich część zna język polski. Fundacja i gdańska Caritas prowadziły również akcję pomocy Polskiej Szkole Podstawowej w Egliszkach na Litwie - we wrześniu 2005 dzieci rozpoczęły nowy rok szkolny w pięknie wyremontowanych klasach i pracowniach. Obie organizacje spotkały się przed laty, pomagając gdańskim powodzianom, później razem podjęły się wybudowania i prowadzenia hospicjum w Sopocie, które funkcjonuje od maja 2004 roku.
Idea wybudowania hospicjum narodziła się w Fundacji, a decyzję o sfinansowaniu inwestycji - koszt 4 mln złotych - podjęli właściciele Grupy Atlas. Wokół tej idei zgromadziło się zacne grono ludzi dobrej woli, poczynając od władz Sopotu, które przekazały na ten cel piękną działkę, poprzez architektów, ekipę budowlaną, po prywatnych sponsorów, którzy sfinansowali wyposażenie placówki. Jej budowa trwała równo rok, po czym przekazano ją Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Podczas uroczystości otwarcia hospicjum, jej fundatorzy podkreślali, że są przekonani, iż dzięki pracownikom i wolontariuszom Caritas, rozmiar bólu i lęku, jaki towarzyszy umieraniu, będzie łatwiejszy do zniesienia.
Zarówno właściciele Grupy Atlas, jak i pracownicy Fundacji Dobroczynności Atlas, od początku jej istnienia żywią przekonanie, że skoro nie sposób pomóc wszystkim, tym bardziej trzeba wspierać tych, których wsparcie pozostaje w naszej mocy.
Do lipca 2008 roku wartość tej pomocy wyniosła ponad 37 mln złotych.
|